Unasiennianie matek pszczelich, widziane oczami Google

Kamery samochodu Google, wypatrzyły prawie wszystkie nasze stanowiska unasienniania matek pszczelich. – Będziemy musieli zmienić lokalizację. 🙂

Oto – jedno z nich
https://www.google.pl/maps/@50.8757575,21.1102699,3a,75y,199.04h,78.19t/data=!3m6!1e1!3m4!1smvGAnWSrLkKq1Axrno6k_w!2e0!7i13312!8i6656

Zimowa przerwa w czerwieniu matek pszczelich

W przeciwieństwie do pszczół kraińskich, matki pszczele Buckfast i mieszańce tej pszczoły, nie zaprzestają czerwienia na zimę we wrześniu jeśli nie ma takiej potrzeby,. Jeśli te pszczoły mają dostateczny zapas pokarmu i pierzgi, to matki czerwią do tego momentu, kiedy młoda pszczoła będzie w stanie dokonać oblotu oczyszczającego.  W ubiegłym roku w grudniu na Świętego Mikołaja był oblot ale wszystko wskazywało, o czym gdzieś pisałem, że będzie jeszcze jeden oblot przed końcem roku. Pszczoła mając do dyspozycji ponad miarę pokarmu i pierzgi jesienią, decyduje co ma z tym fantem zrobić. Sztuka jest jej te zapasy zapewnić. Podczas długiej ciepłej jesieni, matki pszczele będą czerwić nadal nawet w listopadzie jeśli przewidują obloty grudniowe. Matki przestają czerwić w momencie, kiedy nie przewidują oblotów za około miesiąc. Wszystko to dzieje się w tym celu aby na wiosnę, były jak najmłodsze pszczoły. Pomimo nienaruszalnego zapasu pierzgi, z którym mamy do czynienia w moich rodzinach pszczelich i sposobie  ich zimowania, na dzisiejszy dzień, matki nie podejmują czerwienia. Jest to uwarunkowane tym, że w tej chwili w zimujących rodzinach pszczelich mamy pszczoły z września, października i listopada, które zdążyły się oblecieć. Tym samym nie ma potrzeby podejmowania czerwienia ze względu na bardzo młodą zimującą pszczołę jak i niewielki zapas pierzgi, który pszczoły zostawiły w gnieździe z wiadomej przyczyny. Rodzina pszczela pozostawia na czarną godzinę pewną ilość pierzgi jeśli nie jest on uzupełniany ponad miarę, mając oczywiście zapas miodu.  Jeśli pszczoła Buckfast i jej mieszańce mają możliwość dłuższego czerwienia jesienią, skutkuje to opóźnionym czerwieniem na przedwiośniu. Przerwa w czerwieniu matek pszczelich nowych pszczół, niewiele różni się od przerwy od pszczół kraińskich. Pszczoły Buckfast i ich mieszańce z racji swojej inteligencji, tworzą jesienią nowe pokolenia pszczół na ile pozwalają im warunki. Tym samym, zużywając zapasy pierzgi nie są w stanie rozpocząć wczesnego czerwienia, podobnego do pszczół kraińskopodobnych, które muszą ratować się wcześniejszym czerwieniem przedwiosennym z racji zakończenia czerwienia już w miesiącu wrześniu. Każdy pszczelarz, będzie wiosną bardziej zadowolony z pszczół, które urodziły się we wrześniu, październiku i listopadzie ubiegłego roku aniżeli z pszczół, które urodziły się w lipcu, sierpniu i wrześniu.

Ponadto jakie ma znaczenie zimowa przerwa w czerwieniu, skoro warroza potrafi przeżyć na pszczołach siedem miesięcy bez obecności czerwiu?

Pierwszy raz w życiu, komuś czegoś „zazdroszczę”

Można pozazdrościć Tureckim pszczelarzom pszczół. 🙂

Pszczół, które są przeciwieństwem do tych, jakie pamiętam z lat dziecięcych, które po wyjściu na mostek zastanawiały się pięć razy, czy lecieć na pożytek czy nie.

W zeszłym roku, miałem przyjemność obserwować te pszczoły zarówno w czystej postaci jak i w pierwszym pokoleniu. – Na zdjęciu widać pogłowie potomka f1  – po oryginalnej Tureckiej Anatolskiej pszczole z Aglasun z Turcji, unasiennionego w Starej Słupi w 2015 roku. Zdjęcie z 7.02.2016 roku. – Temperatura 7 stopni w cieniu, brak lotów pszczół. Zimowla na dwóch korpusach wielkopolskich z otwartą osiatkowaną dennicą. Czerwiu na dzień 7.2.2016 brak.Nasza Anatolica

Trzy rodziny pszczele z oryginalnymi matkami reproduktorkami, przeżyły bez problemu dwie zimy. Rodziny utworzone z ich córkami, unasiennionymi w Starej Słupi, zimują w bardzo dobrej kondycji. Nie ma się co dziwić – pochodzą z gór.

 

Anatolica

W sierpniu i wrześniu ubiegłego roku, w okresie prawie całkowitego braku nektarowego pożytku, przy panujących bardzo wysokich temperaturach rzędu 28 -38 stopni, młode rodziny z matkami pszczelimi Buckfast Anatolica, znalazły sobie pożytek w postaci soków z owoców.

Na początku sierpnia te pszczoły, były na jednym korpusie Langstrotha 3/4 i otrzymały na dennicę korpus z węzą. Widząc zaradność tych pszczół, postanowiliśmy dać im prawie wolną rękę, dokarmiając je jedynie raz na tydzień 1 litrem syropu. Oczekiwaliśmy jednocześnie dobrego czerwienia młodych matek pszczelich jak i odbudowy ramek z węzą w poddanym dolnym korpusie. Węza została odbudowana dostatecznie w większości rodzin pszczelich a w nowych ramkach pojawił się czerw. Ilość przyniesionego sokowego wziątku, przewyższała kilkakrotnie nasze wspomaganie syropem.

Tak wyglądał zasklepiony „sokowy miód”, po uzupełnieniu zapasów zimowych na początku października.

Potwierdziło się powiedzenie Tureckich pszczelarzy, iż „pszczoła Anatolska potrafi znaleźć pożytek nawet na pustyni”.

Obawiając się złej zimowli pszczół na takim pokarmie, usunęliśmy plastry przedstawione na filmie, z około 50 rodzin pszczelich, wstawiając w ich miejsce, plastry przygotowane na innym stanowisku, przez rodziny produkcyjne, nie mające w zasadniczy sposób dostępu do porównywalnego sokowego pożytku. Dla praktyki, w 30 rodzinach pszczelich pozostawiliśmy ten pokarm na zimę, oczywiście dokarmiając dodatkowo syropem cukrowym. Za trzy miesiące – zima, przedwiośnie i nasza praca, pokażą efekty działania natury i pszczelarza.

Natury przymusić nie można, można ją  jedynie próbować prowadzić.