Matki pszczele unasiennione naturalnie

W ostatnich latach, za sprawą pszczelarzy,  z czego jestem wielce rad,  hodowla matek pszczelich, pochłonęła mnie w  przeważającej części mojej działalności pszczelarskiej.

Jednocześnie, rozpocząłem kilka eksperymentalnych programów, które powinny zwrócić na siebie moją baczniejszą uwagę i to właśnie im, mam zamiar poświęcić dostateczną ilość czasu.

Doświadczenie, wiedzę, energię i siły,  pragnę ulokować w bardziej zaawansowanej, bezpośredniej współpracy z pszczołami podczas  ulubionych wędrówek na pożytki pszczele.

Mając dwanaście lat wyhodowałem pierwsze matki pszczele.

Wkrótce minie czterdzieści dziewięć lat od tego wspaniałego dla mnie wydarzenia.

Przed mną  duże wyzwania, które chciałbym w jak największym stopniu zrealizować.

Życzę Wszystkiego Najlepszego i samych radości w pszczelarskiej przestrzeni,

polbart

 

Matki Pszczele unasienniane naturalnie w terenie nasyconym selekcjonowanymi trutniami

Nasze marzenia o najlepszych pszczołach. – Czy kiedykolwiek mogą się spełnić?

Z reguły, dwadzieścia procent rodzin pszczelich to rodziny wybitne. – Pozostałe osiemdziesiąt procent to średnie i słabe.

Można odwrócić tę proporcję.

Duża grupa hodowców matek pszczelich na całym świecie pracuje nad uzyskaniem jak najlepszych efektów selekcjonując i krzyżując rasy i linie pszczół.

Uzurpujemy sobie prawo do kształtowania takiej pszczoły jaka będzie najbardziej przyjazna pszczelarzowi, sąsiadom i pożytkom począwszy od kilkudziesięciu rodzajów wierzb a skończywszy na kwitnących jesienią wrzosowiskach.

Efektem tych prac jest pszczoła odporna na choroby, dobrze zimująca, tworząca silne rodziny, wykorzystująca w zadowalającym stopniu różne rodzaje pożytków, mająca łagodne usposobienie w stosunku do pszczelarza a jednocześnie bardzo dobrze strzegąca swojego gniazda przed osami i szerszeniami.

Najlepsza pszczoła, to ta która wykorzystuje wszystkie pożytki w czasie sezonu.

Od pszczelarza zależy w jaki sposób zapewni jej te pożytki.

Wiele zależy od usytuowania pasieki, konstrukcji uli i mobilności.

Kierunek jaki obrała selekcja pszczół na całym świecie to właśnie takie uniwersalne pszczoły.

Oparła się ona na badaniach i wnioskach wielu wybitnych pszczelarzy i naukowców, którzy już od początku lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, widzieli przyszłość pszczelarstwa w krzyżowaniu odległych sobie genetycznie ras pszczół.

Hodowcy stosują sztuczne unasiennianie matek pszczelich, unasiennianie na wyspach i trutowiskach, wieczorne unasiennianie, sztuczne unasiennianie zmieszanym nasieniem trutni pochodzącym od wielu ras i linii, nasycanie terenu unasienniania trutniami z wybitnych rodzin pszczelich o najlepszych predyspozycjach do utrzymania najlepszych parametrów pszczół.

Czy aby nie za bardzo ingerujemy w życie pszczół? – Czy narzucając konkretny, ścisły dobór stron matecznej i ojcowskiej nie wymuszamy w efekcie powstawanie linii takich jakie chcemy uzyskać? – Na pewno nie.

Nie można jednocześnie zapominać o oddaniu głosu pszczołom.

Rzecz jasna, że musimy trzymać je w ryzach i powodować naszymi staraniami efekty, do których dążymy.

W ciągu ostatnich lat stworzyliśmy bazę do unasienniania matek pszczelich, selekcjonując rodziny ojcowskie według najlepszych wzorców.

Zapewniliśmy matkom pszczelim i trutniom możliwość jak największej ilości kombinacji w doborze.

Posiadamy materiał genetyczny od kilku nieprzypadkowo wybranych hodowców wielokrotnych krzyżówek pszczół.

Zdecydowaliśmy się na nasycanie naszego terenu trutniami wybranymi przez nas do rozrodu.

Po kilku latach pracy, uzyskaliśmy w pasiekach, efekt w postaci osiemdziesięciu procent bardzo dobrych rodzin pszczelich. –  Geny trutni są równie ważne jak geny matek pszczelich

Widoczne jest to u pszczół Buckfast, Elgon i Primorski zarówno w drugich jak i trzecich pokoleniach, które utrzymują parametry pierwowzorów. Adaptacja do warunków lokalnych w drugim i trzecim pokoleniu, czyli do wody, nektaru i pyłku, powoduje dalszy wzrost efektu heterozji.

– Dlaczego ten efekt nie zanika? – Dlatego, że unasienniamy matki pszczele w terenie nasyconym trutniami z ponad stu wybranych rodzin ojcowskich o bardzo dużej różnorodności genów.

Po długotrwałej pracy selekcyjnej i krzyżowniczej w Niemczech, Austrii i Finlandii importowane matki pszczele służą jako materiał reprodukcyjny do hodowli.

W czasach, kiedy nie było aż takiego zróżnicowania genetycznego pszczół, matki pszczele podczas lotów godowych odwiedzały odległe tereny, w poszukiwaniu trutni o jak najbardziej różniącym się materiale genetycznym, od tego który same posiadały. Trutnie przylatywały w miejsca kopulacji jeszcze z większych odległości aniżeli matki pszczele.

Do dzisiaj znane jest twierdzenie, że nieunasienniona matka pszczela ucieka przed własnymi trutniami.

Nasycając teren bardzo zróżnicowanym pogłowiem trutni, umożliwiamy matkom pszczelim kopulowanie z samcami, które im najbardziej odpowiadają.

Efekty takie, możliwe są do uzyskania jedynie w przypadku posiadania kilkudziesięciu linii reprodukcyjnych matek pszczelich.

Na podstawie dotychczasowych obserwacji pogłowia po królowych unasiennianych na trutowiskach, unasiennianych wieczorem i inseminowanych, doszliśmy do wniosku, iż należy w jak największym stopniu zostawić pszczołom możliwość doboru naturalnego, spośród jak najbardziej zróżnicowanego materiału genetycznego strony ojcowskiej.

Manipulując w dużym stopniu pszczołami, staramy się jednocześnie im umożliwić jak najdoskonalszy sposób naturalnego unasienniania.

Matki pszczele i trutnie w procesie unasienniania z wolnego lotu, podlegają naturalnej selekcji.

Do kopulacji dochodzi pomiędzy najlepszymi i w największym stopniu odpowiadającymi sobie osobnikami.

Przyjęta przez nas metoda unasienniania naturalnego, jest porównywalna z inseminacją matek pszczelich zmiksowanym nasieniem wielu linii trutni jak również unasiennianiem matek na trutowiskach – trutniami wielu linii rodzin ojcowskich.

 

 

Najnowsze wpisy

Polemika z jednym z najznakomitszych młodych pszczelarzy w Polsce

Cytuję wypowiedź Staszka

…………, ja mam tylko jedną chorą wizje że zanim coś zostanie sprzedane czy rozesłane w PL niech zostanie choć pobieżnie sprawdzone na jakiejś grupie kontrolnej, bo nie sztuka coś wprowadzić nowego tylko się pozbyć tego a sprawa dotyczy praktycznie wszystkich którzy hodują matki na większą skale po materiale sprowadzonym skądś tam,
pszczoły mam tyle co dzieci mają wakacji ale jak zaczynałem wystarczyło po karmieniu odymić raz czy dwa żeby był spokój od warrozy do następnej jesieni, nie było mowy o czerwieniu cały rok leczeniu w sezonie, paskach cały rok w ulach, pszczoły owszem silniejsze i liczebniejsze ale odnoszę wrażenie że najlepiej na tym korzysta warroza bo ma pełne pole do popisu jeśli chodzi o nieograniczony rozwój, w chwili obecnej leczenie standardowymi lekami przy tej pszczole co mamy przypomina zabawę w kotka i myszkę zabiegów od pierona a efekt jak się sypało tak się sypie to cholerstwo bo żeby była mowa o skutecznym zabiegu nie może być czerwiu w rodzinach, paski czy paski samoróbki w tym TT to droga donikąd i prędzej czy później kończy się wyhodowaniem mutantów odpornych na coraz większe dawki ale to chyba już wiesz :roll: i przekonało się o tym pewno więcej osób świadomie lub nie
u mnie wszystko ok tylko ogarnia mnie coraz większa trauma jak dzwonią do mnie pszczelarze, często moi dobrzy koledzy i meldują że sprawa ich przerosła i rodziny słabe dużo warrozy etc mimo że wiem o tym że są dobrymi i solidnymi pszczelarzami, nie szukają też winy po sąsiadach za obecny stan tylko u siebie… na problemy pszczelarzy nie jest lekarstwem sprowadzanie cudownych lini pszczół bo takich nie ma i nie będzie tylko praca na tym co się już ma i dostosowanie tego do własnych potrzeb, pożytków i wymagań
(a każdy ma inne)
jestem leniwym człowiekiem do tego niemodnym, a w swojej pasiece jaka by nie była dążę do ograniczenia sobie pracy a nie dokładaniem dodatkowych obowiązków, przez stosowanie wyszukanych zabiegów, używanie innych komórek w miodni innych w rodni etc pomysłów które pomagają chyba najwięcej tym pszczelarzom którzy je stosują, do tego trzymam pszczoły dostosowane do swojego terenu swoich pożytków bo łatwiej osiągnąć odpowiedni wynik, wg mnie ciągłe sprowadzanie nowych matek to kręcenie się w kółko bo cały czas jest się w tym samym miejscu tj na etapie testów i tak co dwa lata wymiana na co innego bo albo słabe albo średnie a nawet jak dobre to człowiek szuka jeszcze lepszego :haha:
polbart, żeby była jasność szanuje Cię i wiele Ci zawdzięczam, nie raz wprowadziłeś mnie w miłe w zakłopotanie, jesteś wspaniałym i otwartym na ludzi człowiekiem tylko momentami ciężko jest za Tobą nadążyć bo często zmieniasz zdanie w jakimś temacie coś ciągle testujesz, od dłuższego czasu ja już nie próbuje (nadążyć) tylko idę własną drogą i to jest naturalne że „dzieci” nie zawsze słuchają rodziców :haha: dlatego nie ma się o co sarpać :mrgreen: niech każdy robi swoje jak potrafi najlepiej” …

 

Staszku,

Są pszczoły varroa tolerance i pszczoły varroa resistance.

Te obydwa programy, są jak na kilka lat ich realizacji, powiedzmy sobie szczerze w powijakach.

Coś trzeba robić.

Niemcy, z którymi mam do czynienia robią to po swojemu, ja po swojemu.

Ja nie mam nikogo około siebie z kim mógłbym powielać ich metody.

Testuję otrzymane pszczoły po ich matkach pszczelich od wielu lat.

To co ja wiem, nawet Oni nie wiedzą, bo borykają się z płynem do mycia naczyń, spirytusem i cukrem pudrem i wrzucaniem do rodzinek bez warrozy, testowych 100 sztuk wyłapanej w innych rodzinach warrozy. Chwała im za ich mrówcza pracę.

Wszystko ładnie i pięknie tylko długo trwa.

Ekologicznie ….

Ja istnieję w takich realiach w jakich istnieję i nasze pasieki są ustawiane w miejscach gdzie jest różnorodne zagrożenie warrozą i innymi przypadłościami.

Tak też się dzieje we wszystkich pasiekach w Polsce.

Nasze pasieki są ustawiane tam gdzie nam się podoba i pszczoły mamy zdrowe.

Jest to wynikiem materiału, który sprowadzamy, naszej działalności w dalszym krzyżowaniu i testowaniu pogłowia pszczół na każdym etapie, począwszy od reproduktorem, ich córek, wnuczek a nawet prawnuczek – pestycydami. Pestycydami pochodzącymi ze świata.

Tak jest najszybciej i najbardziej efektywnie.

Widzimy jak na dłoni, które linie mają ile warrozy, które przynoszą najwięcej miodu, co było i jest i będzie wyznacznikiem do odpowiedniego postępowania w przypadku posiadania takich a  nie innych linii w pasiece.

Wkrótce opublikuję na mojej stronie rodowody 12 matek  pszczelich, które na moje życzenie otrzymałem z programów VSH, VR, VT.

Ten materiał pomaga mi w kolosalny sposób tworzyć kolejne pokolenia, zbierające duże ilości miodu  w realnym terenie, w którym się z pszczołami poruszam.

Wielu w to nie wierzy ale tak jest.

Od kilku lat, moje pszczoły traktowane najlepszymi pestycydami ze świata, nie wykazują istotnego porażenia warrozą i żadnego porażenia wirusami o innych naleciałościach nawet nie wspomnę.

To jest efekt krzyżowniczy wielu lini.

Rzecz jasna nie zrobię tego bez mozolnej pracy kilku Kolegów z Niemiec.

To Im należy się największa część i szacunek.

Ja tylko doklejam własną metodę naturalnego unasienniania matek pszczelich, którą Oni coraz częściej stosują na trutowiskach,  sprawdzając je konkretami, które stosuje zawodowy wielki świat pszczelarski.

Tak jest najszybciej i najlepiej dla nas wszystkich.

Miałem już nie sprzedawać matek pszczelich, które Przyjacielu za Twoją szczerą namową zacząłem sprzedawać kilka lat temu.

Na dzisiejszy dzień mamy 600 rodzin pszczelich, w przyszłym roku drugie tyle.

Po co mi sprzedawać tak dobre matki pszczele?

…….Umiem słuchać, dziękuję. – Od kilku lat nosiłem się z zamiarem nie sprzedawania matek pszczelich po nieprzetestowanym materiale zarodowym i reprodukcyjnym.

Twoja sugestia dopełniła podjęcie decyzji. W 2019 roku będą sprzedawane tylko wyselekcjonowane przez nas i pszczelarzy matki pszczele z określonych starszych linii.

Pewnie będzie jeszcze lepiej, aczkolwiek nie znam nikogo w Polsce, który przetestował tylu najlepszych hodowców z Europy, których ja przetestowałem, co dało wspaniały efekt, w postaci pszczół przystosowanych do polskich warunków szczególnie w pokoleniach F2 i F3.

Wszyscy hodowcy matek pszczelich, w Polsce, nie posiadają sumarycznie tyle mieszańców matek pszczelich zarodowych i reprodukcyjnych  ile ja posiadam.

Droga do uzyskania pszczół w dużym procencie tolerancyjnych i odpornych na warrozę,  jest tak długa jak nieskończoność i będzie podlegać ciągłym wahaniom.

Wybieram najlepsze pszczoły dla siebie, polskich pszczelarzy i dla naszych starań w utrzymaniu tych wspaniałych owadów.

Wreszcie, po trzech latach starań, otrzymałem geny pszczoły z Kilimandżaro!

O tym w rodowodach, które wkrótce opublikuję.

 

Pozdrawiam,

Leszek

polbart

 

  1. Zakończenie specjalnej oferty Napisz odpowiedź
  2. Specjalna oferta Napisz odpowiedź
  3. Punkt kopulacyjny Raglan dwa i pół miesiąca po utworzeniu Napisz odpowiedź
  4. Zakończenie promocji na matki pszczele Napisz odpowiedź
  5. Specjalna oferta dla FB, Forum Ambrozja i Forum Miodka 2 komentarze
  6. Wysyłki matek z nowego punktu kopulacyjnego Napisz odpowiedź
  7. Wysyłki matek pszczelich 2 komentarze
  8. Hodowla matek pszczelich – startery Napisz odpowiedź
  9. Pszczoły na spadzi jodłowej 2 komentarze